środa, 14 listopada 2018. Imieniny Emila, Laury, Rogera

Przeżyła wojnę, obóz koncentracyjny w Działdowie i nowotwór. "Mój numer obozowy to 11130" [HISTORIA]

2018-01-19 16:05:00 (ost. akt: 2018-01-19 15:52:06)

Autor zdjęcia: Joanna Karzyńska

Pani Krystyna Kitkowska ze Świętajna skończyła właśnie 90 lat. Przeżyła wojnę, obóz koncentracyjny w Działdowie, chorobę nowotworową i śmierć męża. Zawsze stara się jednak patrzeć na świat z optymizmem, bo jak przyznaje, wiara daje jej siłę, by przezwyciężać wszelkie trudności.

Trudno uwierzyć, że Krystyna Kitkowska skończyła 90 lat. — Krysia to taki nasz dobry duch — mówią seniorzy z Klubu Seniora w Świętajnie. — Jest aktywna, lubi rozmawiać, uczestniczy w wycieczkach i różnych warsztatach. Ale przede wszystkim to człowiek o złotej duszy, osoba, która się wzrusza, można się z nią podzielić wszystkimi smutkami i radościami.
A jej życie było nielekkie. Miała 12 lat, kiedy Niemcy zabrali ją z rodzinnego domu do Bielina koło Ciechanowa ma roboty. Ona i około setka innych dzieci pracowali ciężko przy pieleniu i sadzeniu drzewek.

— Byłam tam trzy lata — opowiada pani Krystyna. — Warunki były tragiczne, było nas tak wiele, a nie było żadnych środków czystości, panował głód. Wiele dzieci chorowało. W końcu zapanował świerzb. Dostałam dwutygodniową przepustkę do domu, żeby się wyleczyć.


Kiedy pani Krystyna wróciła do szkółki, nie zastała tam nikogo, więc wróciła do domu. Tam czekali już na nią żandarmi. — Jeden z nich przywiązał mi rękę sznurem i tak poprowadzili mnie do aresztu w Przasnyszu.

— Kiedy mama i babcia dowiedziały się, że mnie aresztowano, przybiegły do mnie — wspomina kobieta. — Pamiętam taki obraz... Moją babcię trzy razy wepchnęli do rowu, kiedy usiłowała się do mnie zbliżyć. Tak bardzo się bałam. Miałam wtedy niecałe 15 lat. Po kilku dniach pobytu w Przasnyszu przewieźli nas do obozu koncentracyjnego w Działdowie. Było nas 24 osoby skute po dwoje i przywiązane do jednego łańcucha. Tam czekało nas prawdziwe piekło — dodaje dając ujście łzom.

Ten sam strach o życie, głód, zniewolenie, praca, okropne warunki sanitarne czekały na więźniów w Działdowie. Codziennie rano odbywały się apele, po których przeprowadzano "ćwiczenia". Biegnących więźniów smagano batem.
— Wielokrotnie upadałam, bo byłam słaba. Ale wstawałam i biegłam, bo wiedziałam, że inaczej czeka mnie śmierć. Mój numer obozowy to 11130. Napatrzyłam się wiele na martwych ludzi, dzieci. Te obrazy wciąż mam w pamięci. Jednak wierzyłam, że pewnego dnia ten koszmar się skończy i wrócę do domu — szepcze.


Po czterech miesiącach pobytu w obozie przyszło wyzwolenie. Pani Krystyna ruszyła w drogę. Tak bardzo chciała przywitać się z bliskimi... Kiedy dotarła do swojej wioski, matka wybiegła jej na spotkanie.

— Biegła przewracając się i płacząc. Wołała wciąż "moja córko kochana" — wspomina ze łzami w oczach pani Krystyna. — Do dziś mam w pamięci ten obraz. Przeżyliśmy i znów byliśmy razem. Ważyłam wtedy 30 kilo...
Wspomnienia pani Krystyny są bardzo bolesne, ale wciąż opowiada o przeżytej traumie. — Żeby ludzie wiedzieli jak to było niedawno. Trzeba opowiadać o tym, bo kolejne pokolenia powinny mieć świadomość tego, jak zła jest wojna.

Kilka miesięcy po powrocie do domy, rodzina pani Krystyny przeprowadziła się do Świętajna. Tu urodził się jej syn Andrzej, a potem córka Małgorzata. Z mężem w zgodzie i szczęściu przeżyli kilkadziesiąt lat.
— Męża miałam dobrego. Żyliśmy w zgodzie i w szczęściu. Kochaliśmy się, szanowaliśmy, a to najważniejsze w małżeństwie — zapewnia pani Krystyna. — Każdego dnia budziłam się z uśmiechem na ustach, bo dzięki moim najbliższym, koszmar wojny odszedł w niepamięć. Cieszyliśmy się, jak rodziły się nasze wnuki i prawnuki. Byliśmy gotowi im przychylić nieba. Jestem dumna, że wyrośli na dobrych ludzi — dodaje.
Kilka lat temu mąż pani Krystyny zmarł, a ona sama zachorowała na raka. Kobieta przeżyła bardzo śmierć męża, jednak postanowiła walczyć o swoje życie. Udało się.

— Zawierzyłam Bogu. Modliłam się i wierzyłam, że po tym wszystkim co w życiu przeszłam, łatwo się nie poddam — opowiada. — Patrzyłam na roześmiane twarze moich dzieci, wnuków i prawnuków i wiedziałam, że mam dla kogo żyć!


Pani Krystyna działa teraz w Klubie Seniora w Świętajnie. Jak mówi, nie chce spędzać czasu przed telewizorem w kapciach. Mimo swojego wieku, jest wciąż bardzo aktywna. Jeździ rowerem i chodzi na seniorskie potańcówki.
— Nie ma dnia, żebym rowerem nie pojechała do męża na grób. Na szczęście, nogi mam zdrowe i pozwalają mi na aktywny tryb życia. Zawsze trzeba z optymizmem patrzeć w przyszłość, marzyć i wierzyć, że i nas spotka w życiu coś dobrego — mówi.


Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (13) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. nie chrześcijanie , ale normalni #2427570 | 83.9.*.* 28 sty 2018 07:59

    Polscy chrześcijanie obchodzą urodziny A . Hitlera . To jest chore i podłe ! Życzymy Pani dużo dużo zdrowia i jeszcze wielu lat życia .

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Ja #2427472 | 83.9.*.* 27 sty 2018 21:14

    Zawsze mogła przecież trafić na Syberię

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. basia #2426651 | 213.73.*.* 26 sty 2018 15:01

    dużo zdrowia:)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Goscqq #2423676 | 94.254.*.* 22 sty 2018 17:39

    Moja mama ma raka nerki z przezutami...lekarze nie chca Jej leczyc..zaczelysmy same leczenie ekstraktami konopnymi CBD +CBDA 6% kupionymi na konopiafarmacja pl ...czekamy na efekty...na pewno poprawil sie Jej apetyt...na pewno jest silniejsza i bardziej chetna do zycia...takiej checi Jej bardzo brakowalo...na pewno Ja nic nie boli...czasem jakies delikatne kolki ktore same ustepuja....Wierze w te ekstrakty i mame

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Andrzej #2422228 | 185.170.*.* 20 sty 2018 13:05

    Pani Krystyno piszę w imieniu Stowarzyszenia Odnowy Chrześcijańskiej PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ w Działdowie. Zrealizowaliśmy film dokumentalny o obozie w Działdowie i planujemy drugą część na ten temat. Bardzo chętnie byśmy nagrali z panią wywiad na temat obozu

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (13)

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages